Utajone w bieszczadzkim lesie Umarli bez Grobów Antoni Derwich. Książka z autografem
Wystaw opinię o produkcie
To miała być krótka notatka do okazjonalnego przewodnika. Jednak spotkałem trzech ludzi, których losy w okresie ostatniej wojny światowej byty związane z Tarnawą i Jeleniowatym. Wszyscy byli także związani - każdy na swój sposób - z lasami nad Sanem. W latach osiemdziesiątych, kiedy jeszcze nie spotkałem nikogo z tej trójki, nie było specjalnie czasu na spisywanie nawet najciekawszych historii.
Kod produktu: 90C4-2292A
Opis
Byłem leśnikiem, z leśnictwem od źródeł Sanu po potok Halicz. Praca była dość ciężka, ale mieliśmy motywacje i przede wszystkim młody wiek. Nie będę przedstawiał rozmiaru ani trudnych warunków pracy. Jednak nadmienić trzeba, że działo się to jeszcze przed ociepleniem klimatu, zimy były mroźne i śnieżne, a niedźwiedzie spały przykładnie od grudnia do marca, budując swoje gawry w ostojach, gdzie ludzie nie łazili. Obie strony były z tego zadowolone. No i drewna cięło się dużo więcej niż obecnie. To potem trzeba było zalesić... Tamte dni dobrze pamiętają Najbliżsi, jak i Szanowni Koledzy Leśnicy z Doliny Górnego Sanu.
Kiedy usunięto świerki opadnięte przez korniki i drewno razem z owadami wyjechało w świat, łysiny cięć pokryty setki tysięcy sadzonek. To wtedy wybudowano drogi, dostaliśmy nowe chaty, sprawniejsze auta i prawie wszędzie dociągnięto prąd, dało się odczuć ,zmęczenie materiału" i trzeba było podjąć zatrudnienie w ZUS-ie. Wracając do Jeleniowatego, to czasami odwiedzam tę górę, gdzie otulone chaszczami resztkami fundamentów budynku, ruina piwnicy i studni są śladami zniszczonych w piqtej dekadzie ub. wieku leśnych osad. Potem z ułamków wiadomości składać się zaczęła mozaika sprzed półwiecza. Górę widzę przez okno codziennie od czterdziestu lat. Teraz jest czas, żeby o tym opowiedzieć...
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.